English Matters Kids! numer drugi – kilka słów ode mnie

Właśnie wpadł mi w ręce kolejny numer magazynu English Matters Kids!
To dopiero drugi egzemplarz tego dwumiesięcznika, ale widzę, że rozwija się i staje się coraz lepszy.

Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to nieco polepszona szata graficzna. Więcej kolorów sprawia, że pismo jest zdecydowanie bardziej atrakcyjne. I to nie tylko dla najmłodszych! Jako wzrokowiec nie mogłam tego pominąć.

Zostawiam na ten moment powierzchowne spostrzeżenia, a skupię się na właściwej treści.

Na pierwszej stronie, natychmiast rzuciło mi się w oczy pytanie:

‘CZEGO NAUCZY SIĘ MOJE DZIECKO?’

Od razu kojarzy mi się to z priorytetowym zagadnieniem poruszanym na większości zajęć dotyczących planowania lekcji na studiach. Jakie są przewidywalne efekty pracy, jakie umiejętności zdobędzie uczeń po skończonej lekcji lub rozdziale. Nauczyciel planujący lekcję zazwyczaj powinien mieć takie myśli z tyłu głowy podczas całego czasu trwania zajęć. A jak jest w rzeczywistości? Różnie.

Zauważyłam, że rodzice często proszą o takie relacje nauczyciela uczącego ich dziecko. Przynajmniej raz w miesiącu lub po skończonej większej partii materiału chcą uzyskać taką informację. Cóż, z jednej strony ogromnie mnie cieszy takie zaangażowanie rodziców w proces edukacyjny ich dziecka, ale czasem to się może przeciwko dziecku obrócić.
Po pierwsze, trzeba zawsze pamiętać, że tego rodzaju wypunktowane spodziewane efekty należy traktować jako wskazówki. To nie jest zawsze w stu procentach pewne i nie odnosi się do każdego ucznia. W szkole jest trudniej zmierzyć takie rezultaty ze względu na liczne klasy i bardzo zróżnicowane grupy dzieci.

W przypadku magazynu, jeśli rodzic rzeczywiście poświęci sporo czasu na uczciwą, częstą pracę ze swoją pociechą to ma szansę, że rzeczywiście po zrobieniu ćwiczeń zaproponowanych przez wydawnictwo jego dziecko będzie potrafiło wykonać tę imponującą listę zagadnień.

Tylko jeszcze jedna myśl mi się nasuwa, Rodzicu, nie każde dziecko musi mieć talent i dar do języka. Liczy się świetna zabawa i czas spędzony wspólnie z Tobą!

Koniec moich wymądrzań pedagogicznych, wróćmy do English Matters Kids! 😊
Magazyn stawia na spójność i nadbudowywanie wiedzy dzieciaków.

Oczywiście to bardzo elementarne zagadnienia, jakimi są nazwy liczb od 1 do 10, kolorów i kilku zwierząt, ale pismo odnosi się do poprzednio zrealizowanych treści. Jest to rewelacyjny element. Buduje pewnego rodzaju połączenie między materiałem z każdego numeru.

Ucieszyło mnie ogromnie, że wreszcie nie wszystkie napisy i dialogi są przetłumaczone na język polski. Należy pozostawić pole do samodzielnej analizy i interpretacji, tym bardziej, że do wszystkiego można dojść bez pomocy dorosłego. Zadania są tak skonstruowane i dobrane, że dzieci poznają dużo przykładów, zanim będą miały możliwość niezależnej pracy.

Tak jak i poprzednio, rodzice dostają mnóstwo praktycznych porad do pracy z dziećmi.
Jako że temat dwujęzyczności u dzieci jest mi bliski i lubię go zgłębiać, to szczególnie przypadły mi do gustu dwa poruszone zagadnienia.

Wprowadzanie elementów języka w codziennych zabawach.

Jest to nieskomplikowany, a zarazem szalenie skuteczny zabieg używany w procesie przyswajania jakiegokolwiek języka. Przypomnij sobie, jak dzieci uczyły się swojego języka ojczystego. Czy spędzałeś ze swoją pociechą czas na wprowadzaniu gramatycznych konstrukcji? Nie! To była zabawa. Wskazywanie i nazywanie przedmiotów, zadawanie pytań. Dzieci chłonęły tę wiedzę jak gąbki! Warto wypróbować taki sam rodzaj uczenia języka obcego.

W English Matters Kids! znajdzie się garść wskazówek dla osób, które cenią sobie rozwój językowy swoich smyków od najmłodszych lat.
W tym numerze jest również przybliżenie postaci doskonale znanej pedagog Marii Montessori. Teraz dużo słyszy się o metodzie Montessori wykorzystywanej w nauczaniu w prywatnych przedszkolach czy szkołach. Dobrze, że znalazł się tu merytoryczny artykuł na ten temat i przybliży on trochę tę ‘modną’ metodę sprzed 100 lat. Ktoś, kto nie jest absolwentem bądź pasjonatem pedagogiki wczesnoszkolnej, mógł nie do końca rozumieć podstawy filozoficzne i techniki stosowane przez tą panią.

Ostatnią rzeczą, o której chcę wspomnieć, to coś co mnie zainspirowało do działania. Mianowicie, pomysł na wykorzystanie smartfonów. Podobne zadania realizowałam w swoich klasach 1-3 podczas zajęć angielskiego. Wyszło kapitalnie!

Więcej nie będę o tym się rozpisywać, kto będzie zainteresowany, to da mi znać albo kupi English Matters Kids!

Zapoznaj się z moimi pozostałymi recenzjami: numer 1, numer 3, numer 6

Garść przydatnych informacji, jeśli chcesz zamówić swój egzemplarz albo dowiedzieć się czegoś więcej o English Matters Kids!
zakup
strona czasopisma, z której można pobierać dodatki
strona wydawnictwa
magazyny językowe

Obejrzyj ze mną kolejny numer magazynu na moim kanale

na YouTubie 🎞️

Powiązane artykuły:

English Matters Kids! numer 6

Wracam do was z kolejnym egzemplarzem English Matters Kids! Przede mną już 6 numer, który możesz wspólnie ze…

English Matters Kids! numer 3

Wiosna przynosi wiele nowości, także najnowszy numer magazynu do nauki angielskiego dzieciaków. Tym razem moją uwagę od razu…

English Matters Kids! – ciekawa propozycja dla nauczycieli i rodziców maluchów

Szukając różnych nowych inspiracji, trafiłam na najnowszą pozycję od English Matters. Wydawnictwo Colourful Media wyszło z propozycją dla najmłodszych…

Komentarze